Po mojej motocyklowej majówce nasiliły się zapytania jak organizowałem i ile płaciłem za noclegi.

Ceny, które płaciłem to: 30 – 60 EUR (czyli około 130 do 260 zł) za dwie osoby w pokoju 2 lub 3 osobowym (standard hotelu bez gwiazdek lub do ***, z łazienką i ręcznikami). Te droższe (za 60 EUR) miały zazwyczaj dodatkowy salon z kanapami i telewizorem, którego nie włączałem, bo widok był lepszy przez okno – na góry, jezioro lub morze.

Jak organizowałem? W ciemno!

Większość osób jest w szoku, po usłyszeniu, że jeżdżę w ciemno a noclegi organizuję w ostatniej chwili. Planowanie wszystkiego z wyprzedzeniem jest potrzebne, ale po wielu wyjazdach doszedłem do tego, że nadgorliwe planowanie (noclegów w szczególności) sprawia, że człowiek staje się niewolnikiem wyjazdu (bo musi dojechać w konkretne miejsce). Ponadto traci się możliwość poznania nowości i różnorodności. Jeśli po drodze natrafi się na wyjątkowe miejsce, to nie będzie można w nim zostać – bo nocleg już przecież zarezerwowany gdzie indziej.

Według mnie, zaletą turystyki motocyklowej jest właśnie między innymi to, że odkrywać można miejsca, kultury i smaki, których nawet nie planowało się odkryć. Żeby to zrobić wystarczy zapewnić sobie trochę niepewności 🙂

Mój sposób jest taki, że zwiedzam, jeżdżę, jem i robię co tylko sobie chcę przez cały dzień, a na 2 -3 godziny przed zachodem słońca (lub przed godziną 22, gdy dzień jest bardzo długi) zaczynam szukać noclegu. Gdy jestem na północy (gdzie w motocyklowym sezonie jest jasno przez całą dobę, bo słońce nie zachodzi za horyzont) po prostu patrzę na zegarek, a nocleg zaczynam organizować około godziny 19. W Skandynawii, jeśli nie nocuje się na dziko, po godzinie 22 mogą być problemy z zameldowaniem się gdziekolwiek, bo miejscowi zazwyczaj już nie pracują, zasłaniają okna i idą spać.

Jeżdżąc samemu, wożę namiot ,więc sprawa jest prosta. Gdy nie mam pokoju z łóżkiem, to mogę sobie nocować na kempingach, na dziko lub w ostateczności zaliczyć jakiś ekstremalny nocleg. Ten ostatni polecam zrobić chociaż raz w życiu – szczególnie w ciepłym klimacie, bo wtedy nie jest nawet ekstremalny. Gdy panują upały, to nocleg bez schronienia bywa przyjemnością :). Samemu najczęściej nocuję w namiocie na kempingach. Głównym powodem takiego postępowania jest to, że lubię nocować w namiocie a motocykl mieć tuż obok, oraz to, że za pokój jednoosobowy płaci się niewiele mniej niż za dwójkę (zazwyczaj dokładnie tyle samo co za dwójkę).

Gdy jeździmy we dwoje, to odpuszczamy namiot. Zawsze bierzemy jakąś kwaterę, domek lub pokój. W miejscowościach turystycznych nie ma problemu, bo roi się od znaków z symbolami łóżka lub napisów: „pokój”, „room”, „zimmer”, „villa”, „pension”, „hotel”,”hostel”, „casa”, „motel”…

Najczęstszym sposobem szukania noclegu jest rozejrzenie się dookoła w dowolnej miejscowości lub skorzystanie z map Google. W pole wyszukiwania Google maps wpisuję jedno z następujących haseł: hotel, motel, hostel, camping, kemping. Gdy jest się online, to na mapach Google pojawiają się również ceny za pokój zaciągnięte z Booking, Trivago i HRS. Gdy mapa jest zapisana offline, to na ekranie zamiast cen pojawiają się zwykłe znaczniki. Przesuwając ekran można odświeżać wyniki wyszukiwania klikając przycisk „Szukaj w tym obszarze”. Po znalezieniu miejsca, które uznam za dobre, po prostu tam jadę i pytam o nocleg i cenę. Jeśli nie mogę się dogadać (znam tylko polski i angielski) to pokazuję na migi, że chce mi się spać i wyciągam jakiś banknot lub kartkę i coś do pisania w celu ustalenia ceny.

widok ekranu aplikacji Mapy Google po wpisaniu hasła "hotel" - tryb offline
widok ekranu aplikacji Mapy Google po wpisaniu hasła „hotel” – tryb offline
widok ekranu aplikacji Mapy Google po wpisaniu hasła "hotel" - tryb online
widok ekranu aplikacji Mapy Google po wpisaniu hasła „hotel” – tryb online

Gdy ma się dostęp do internetu, Booking.com też jest OK, ale stwierdziłem, że jeśli się znajdzie coś ciekawego, to nie należy zwlekać z rezerwacją. Rezerwuję i od razu płacę kartą. Zwlekanie powoduje, że pokazują się oferty o coraz wyższych cenach lub oferowane są inne (droższe obiekty).

W Polsce dobre i tanie noclegi można znaleźć na Nocowanie.pl .

Podsumowując: jeszcze nigdy nie miałem problemów ze spaniem. W praktyce najlepiej sprawdzają się mapy Google online chociaż tryb offline wyszukuje obiekty hotelowe i kempingi zadziwiająco dobrze.

Gdy jestem zmęczony, to nawet bez pidżamki spać umiem 🙂

PS
Bardzo często padają pytania o ceny kempingów w europie. Z mojego doświadczenia mogę napisać, że nocleg dla jednej osoby z motocyklem i namiotem to koszt od 8 do 16 EUR (czyli orientacyjnie 35 do 70 zł). Na wyjątkowo luksusowych kempingach bywa drożej, ale nigdy nie płaciłem więcej niż 25 EUR. Najdrożej było w Norwegii, więc wybierałem sobie spanie za darmo na dzikusa (tam jest to legalne) 🙂 Najlepszy stosunek jakość / cena dla kempingów były moim zdaniem w Danii i Austrii.

namiot i motocykl
namiot i motocykl