Motocyklowa wyprawa w Bieszczady to cel chyba każdego polskiego motocyklisty – i bardzo dobrze. Bieszczady są wyjątkowo urokliwe a drogi świetne dla motocykli. Wyjazd motocyklem w Bieszczady stanowi doskonały trening np. przed wyjazdem w Alpy. Jeśli ktoś jeździł motocyklem tylko po torze lub po mieście, a nigdy nie był motocyklem w górach, to przekona się, że jazda pochyłymi krętymi drogami, ale również parkowanie motocykla na pochyłościach, to zupełnie inna bajka niż na płaskim. Dla mnie najprzyjemniejsze są podjazdy krętymi odcinkami.

W całej Polsce właśnie Bieszczady oferują, moim zdaniem, jedne z najlepszych tras do motocyklowej turystyki. Tych obowiązkowych (najbardziej znanych), czyli Wielkiej i Małej Pętli Bieszczadzkiej, nie będę opisywał. Po prostu trzeba tam być i zobaczyć.  Co do wizyty na zaporze wodnej w Solinie, napiszę tylko tyle, że odwiedzając ją należy unikać weekendów, bo jest tam tłok jak na Picadilly Circus, a parkingi są płatne nawet dla motocykli.

Będąc w Bieszczadach polecam pojechać także w następujące miejsca:

  • Droga nr 28 na odcinku Załuż – Tyrawa Wołoska (nie są to już Bieszczady, ale tuż obok, a dla mnie jest to trasa nr 1 w Polsce jeśli chodzi o możliwość jazdy po dobrym asfalcie i serpentynach – lepsza droga niż DW387 „droga stu zakrętów” w Górach Stołowych, lepsza niż wyjątkowo kręta droga w miejscowości Izdebki w woj. podkarpackim). Niektórzy twierdzą, że to takie polskie Stelvio lub Grossglockner  🙂 – ja tak nie uważam, ale pojechać polecam.
  • „Szybowisko” miejsce o którym już pisałem tutaj. Roztacza się stąd wspaniały widok na Bieszczady. Wg mnie jest to najlepsze miejsce widokowe w całych Bieszczadach. Ponadto jest dreszczyk emocji, bo droga na Szybowisko jest wyjątkowo zdradliwa i wypada z niej wielu motocyklistów (jeden z zakrętów jest źle wyprofilowany).
  • Zapora wodna Myczkowce – mniej znana niż ta w Solinie a dla motocyklistów bardziej przyjazna. Motocykl można zaparkować tuż przy zaporze i zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie.
  • Niedaleko od zapory Myczkowce można napić się wody z „Cudownego Źródełka” w Zwierzyniu. Woda dobra i zimna. Ja byłem akurat w upały, więc wspominam miło.
  • Bieszczadzka Przystań Motocyklowa w miejscowości Czarna Górna. Zdecydowanie polecam tutaj nocować ze względu na motocyklowy klimat. Oprócz pokoi, w których stoją motocykle, a meble wykonano z wykorzystaniem motocyklowych części, można nocować we własnym namiocie albo specjalnych wiatach. W przypadku wiat, wchodzi się do legowiska po drabinie i nocuje się nad  motocyklem. Dach w wiacie był szczelny nawet przy niesamowitej ulewie. Na dole wiaty było nawet gniazdko 230V, wieszaki i sznurki do rozwieszenia ubrań. Uwaga: w szczycie sezonu bywa tłoczno, więc jeśli nie chcemy namiotu (lub go nie mamy), to warto wcześniej dokonać rezerwacji. Z ciekawostek – parking tylko dla motocykli. Tutaj można się osobiście dowiedzieć o najlepszych miejscach w Bieszczadach oraz wysłuchać ciekawych motocyklowych historii przy ognisku. Warto mieć wcześniej kupioną kiełbasę i napój, bo sklep jest kilka km dalej. Na miejscu tylko bezalkoholowe piwo motocyklowe, całkiem smaczne 🙂
  • Jeśli ktoś nie widział żubrów, to powinien też odwiedzić Zagrodę Pokazową Żubrów w miejscowości Muczne.
  • Dla lubiących sztukę nowoczesną polecam muzeum Andyego Warhola, które znajduje się na Słowacji w miejscowości Medzilaborce, tuż przy granicy z Polską – vis a vis Tesco, w którym można zakupić sobie słowackie specjały (najlepsze to chyba piwo mają 😉 ).
  • Sanok też jest OK – szczególnie starówka i słynna galeria Zdzisława Beksińskiego (jeśli ktoś lubi specyficzne malarstwo).
  • Miejsce dla osób, które lubią się lansować – Arłamów. Hotel w świetnym miejscu a okoliczne drogi piękne. Jeśli to na kimś robi wrażenie, można spotkać tam piłkarzy reprezentacji Polski i innych celebrytów.
  • Wzdłuż drogi 2078R, znajdującej się na północ od Arłamowa, płynie rzeczka Wiar, przez który w wielu miejscach można sobie bezpiecznie przejechać zwykłym motocyklem turystycznym. Przy okazji przekraczania rzeczki warto wykonać pamiątkowe fotki, które zrobią wrażenie na gawiedzi (ja oczywiście nie mam, ale muszę to nadrobić).

Oprócz tego dziesiątki innych miejsc w których byłem i jeszcze nie byłem. Napisałem o tym co widziałem i uważam, że warto.

Bieszczady motocyklem – polecam!

Ciekawe co Wy polecacie w Bieszczadach i kiedy tam jedziecie?

Ja chyba sobie śmignę 24 czerwca – w moje urodziny 🙂 Na obiad sam coś ugotuję na kuchence turystycznej albo zjem pstrąga w Terce. Nocleg – obowiązkowo w Bieszczadzkiej Przystani Motocyklowej (najchętniej w wiacie)  🙂

Pozdrawiam