Podczas wyjazdów bardzo istotnym zagadnieniem są dobre posiłki. Po kilku niemiłych wspomnieniach, nie podzielam opinii wielu „internetowych speców”, że w celu realizacji wyjazdu potrzebna jest jedynie gotówka lub karta płatnicza. Na początku też byłem tego zdania, ale dziś wiem, że pieniądze są niezbędne, ale nie gwarantują udanego wyjazdu. Osobiście doświadczyłem, że niskobudżetowe wyprawy są częstokroć ciekawsze, bardziej udane i na dłużej pozostają w pamięci. Moim zdaniem zawsze warto mieć własną kuchnię – nawet jeśli nie zamierzasz z niej korzystać. Dlaczego? Poniżej jeden z rysunków z mojej książki.

20171015_125618

Obrońców drzew przepraszam, że nie pomyślałem, aby zamiast drzewa narysować na przykład słup energetyczny 🙂

Dużą ilość gotówki lub kartę płatniczą warto zabrać, jeśli wyjazd odbywać się będzie po restauracjach z takim oznaczeniem:

Michelin_MotoPraktyka

W takich miejscach możesz być pewien, że będzie dobrze i smaczne!

Uważam, że daleko od domu należy korzystać ze sprawdzonych miejsc albo żywić się samodzielnie przygotowanymi posiłkami. Ponadto posiadanie własnego prowiantu ma taką zaletę, że możesz zjeść w dowolnie wybranym przez siebie miejscu.

Ze wszystkich rozwiązań, które testowałem wybrałem małą składaną kuchenkę zasilaną kartuszem z na gaz propan-butan. Ponadto zawsze zabieram termos i kilka batonów. Parkując przy lesie zawsze rozglądam się za „świeżymi witaminami”.

Odwiedzając inne kraje warto skosztować lokalnych specjałów, a jeśli miejscowa kuchnia jest niezjadliwa, to posiadając własny prowiant, zawsze możesz ugotować coś samemu.

Niektóre potrawy potrafią być dziwne. Dla mnie najdziwniejszą do tej pory potrawą była rumuńska zupa „ciorba de burta”, czyli flaki na mleku.

ciorba_de_burta_MotoPraktyka

Zabierając swój prowiant możesz być pewny tego, co zjesz danego dnia. Jeśli jeździsz po knajpach to może być różnie…

 

Będąc na święcie piwa, zwiedzając winnice (z degustacją) albo po prostu zamawiając alkohol do posiłku, należy w pierwszej kolejności bezpiecznie zaparkować motocykl i zorganizować nocleg.

Motocyklistów nie posiadających jeszcze turystycznej kuchni zachęcam do skompletowania własnego sprzętu.

Ciekaw jestem, czy Wy zabieracie własną kuchnię i czym żywicie się podczas wyjazdów?